Czym jest stwardnienie rozsiane?


Na temat tego, czym tak naprawdę jest stwardnienie rozsiane napisano już tysiące artykułów. Co chwilę pojawiają się nowe doniesienia o rewolucyjnych odkryciach, które stawiają chorobę w zupełnie nowym świetle. Chyba najwazniejsze odkrycie dotyczy blokady żył szyjnych - po jej usunięciu ludzie wstają z wózków inwalidzkich, osobiście widziałem człowieka, który nie był w stanie samodzielnie jeść, poruszał się wyłącznie na wózku - a po operacji wrócił do zawodu rysownika. Okazuje się, że powtarzane przez dziesięciolecia zapewnienia lekarzy i naukowców o nieodwracalności choroby były zwykłą bzdurą. Wynka też z tego, że każda teoria wyjasniająca chorobę, która zakładała nieodwracalność zmian, była zwykłym bełkotem. Znaczące jest, że technikę operacji żyły szyjnej opracował lekarz, który wcześniej przez dziesiątki lat leczył chorych "standardowymi" metodami, dopiero gdy zachorowała osoba którą kochał - odrzucił metody oficjalne i zastosował skuteczne.

Nie, nie wiem, czym jest ta choroba. Ale można próbować zgadnąć. Wszyscy chorzy mają w zasadzie pewne cechy wspólne. Jednocześnie są pod wpływem czynników, które zwiększają ryzyko stanów zapalnych, upośledzają krążenie, utrudniają naturalne procesy odbudowy mieliny. Jakbym miał stworzyć teorię, powiedziałbym, że stwardnienie to nic innego, jak nienaturalne nasilenie naturalnych procesów. Chory to osoba, która jednocześnie ma bardzo wysokie stężenie we krwi substancji odpowiedzialnych za stany zapalne (czy raczej niskie odpowiedzialnych za ich wygaszanie), doprowadziła dietą do silnych zaburzeń krążenia, a także ma wyjątkowo duże niedobory pewnych składników odżywczych niezbędnych do odbudowy uszkodzeń mieliny. Tylko tyle i aż tyle - od przeciętnego Kowalskiego osoba z SM różni się nasileniem procesów.

Innymi słowy, niedobory kilku składników pokarmowych sprawiają, że u chorych na stwardnienie każdy stan zapalny jest wielokrotnie mocniejszy i trwa dłużej, niedobory innych - że organizm nie jest w stanie zregenerować uszkodzeń mieliny, a zespół czynników sprawia, że stany zapalne pojawiają się w obrębie ośrodkowego układu nerwowego. Teoria jest o tyle mocna, że faktycznie czynniki te występujące nawet pojedynczo powodują zmiany demielinizacyjne - co prawda niewielkie, ale jednak występujące. Nie potrzeba żadnej nowej jednostki chorobowej, aby określić procesy występujące przy stwardnieniu rozsianym. Ludzie z niedoborami B12 mają ubytki mieliny, ludzie z niedoborami żelaza również, podobnie w przypadku ogólnego niedożywienia, braku choliny czy ryboflawiny w diecie, taki sam efekt ma wystawienie na działanie metali ciężkich. Biorąc pod uwagę, że większość tych czynników występuje u niemal wszystkich chorych na SM, a takich którzy nie są niszczeni przez chociaż jeden praktycznie w ogóle nie ma - naprawdę kusząca jest teoria, że zmiany demielinizacyjne u tych osób są tylko i wyłącznie iloczynem szkodliwych działań ich wszystkich.

Można to ująć inaczej, gdyby ktoś ogłosił, że istnieje wirus, który powoduje łysienie, ale tylko u osób, które ogolą sobie całą głowę - zostałby wyśmiany. W przypadku SM mamy chorobę, która atakuje wyłącznie osoby mające konkretne niedobory pokarmowe uniemożliwiające odbudowę mózgu, oraz konkretne zatrucia powodujące niszczenie tego mózgu. A jednak od dziesiątek lat wmawia się chorym, że ich choroba jest losowa, nie ma wiele wspólnego z tymi czynnikami. Absurd. Ale dość dochodowy absurd.

Wypiszę kilka z czynników które znacznie zwiększają ryzyko rozwoju stwardnienia, a niekiedy są wręcz konieczne, przy okazji wyjaśniając, w jaki sposób wpływają one na ryzyko choroby:

- niedobór witaminy D w młodości - sprawia on, że wirus Epsteina-Barr rozwija sie dużo agresywniej, niedobór degeneruje również układ odpornościowy
- infekcja wirusem Epstaina-Barr - warunek konieczny rozwoju choroby (nie ma w zasadzie chorych bez wirusa), według niektórych naukowców silna infekcja w zasadzie uniemożliwia naturalny proces tworzenia kwasu gamma linolenowego, podstawy obrony przed nadmiernym stanem zapalnym
- dieta wysokotłuszczowa - z dużą ilościa nabiału i / lub mięsa, małą ilością orzechów i nasion oleistych - uniemożliwia właściwą produkcję GLA
- niedobory witaminy B12 - bez niej mielina nie regeneruje się w zasadzie w ogóle, w praktyce sam jeden niedobór B12 jest w stanie wywołać zmiany demielinizacyjne
- niedobory żelaza - kolejnego czynnika niezbędnego w regeneracji mieliny
- zmiany w żyłach szyjnych - nie jest jasne, w jaki sposób wywołują one chorobę, możliwe że na skutek wytworzenia lokalnego stanu zapalnego, możliwe ze na skutek zwykłego upośledzenia krążenia
- zatrucie metalami ciężkimi - takie zatrucia same z siebie potrafią doprowadzić do ubytku mieliny
- brak karmienia piersią w dzieciństwie - mleko matki zawiera duże ilości GLA, mleko krowie czy inne dla niemowląt nie ma go w ogóle

Pojawia się pytanie - czy w związku z tym zlikwidowanie tych czyników zatrzyma albo wręcz cofnie chorobę? TAK! Badanie nad suplementacją GLA wykazało, że w ciągu 2 lat grupa otrzymująca suplementy zaczęła zdrowieć - ich stan na skali EDSS zmienił się średnio z 3,5 na 2, podczas gdy stan grupy kontrolnej pogorszył się z 3,5 na 5,5. Badania nad zestawem suplementów opracowanych przez jednego z lekarzy (tzw zestaw Raphaha) po 6 miesiącach wykazały, że grupa stosująca suplementy miała poprawę na skali EDSS z 3,5 na 2,45, podczas gdy grupa kontrolna pogorszenie z 4,83 na 5,50. Podobnie stosowanie wysokich dawek choliny (podstawowa substancja regenerująca mielinę) przynosiło bardzo szybkie i bardzo silne efekty, zmierzone przez jednego z badaczy.

Otwartym oczywiście pozostaje pytanie, co się stanie, jeśli zastosuje się wszystkie czynniki poprawiające stan zdrowia? Teoretycznie efekt pozytywny powinien być spotęgowany - i osobiście nie widzę żadnego powodu, dla którego miałoby być inaczej.